6.01.2015


Jak pewnie wiele z Was wie instagram to jedna z moich ulubionych social mediowych aplikacji, nawet gdy długo nie pojawiam się na blogu czy na facebooku, na instagramie zawsze znajdziecie u mnie coś nowego. Dlatego też w moim domowym biurze nie mogło zabraknąć odniesienia do mojej małej miłości. 


Pomysł na wydrukowanie moich blogowych i instagramowych zdjęć w formie plakatu miałam już dawno. Parę razy przymierzałam się do stworzenia czegoś takiego z pomocą Instadruku, jednak jak to zwykle bywa nie mogłam zdecydować się, które zdjęcia wybrać i jaka wielkość będzie najlepsza. Gdy realizacja odwlekała się już dobre parę miesięcy, motywacją do działania stał się koniec roku i prosta aplikacja Flipagram tworząca klipy z naszych instagramowych zdjęć. Pierwszego stycznia zalegając na kanapie chora na dzień poprzedni stworzyłam przy jej pomocy swój filmik (widzieliście go już tutaj). Dzięki niemu wróciły wspomnienia z wyjazdów, spotkań i starych blogowych sesji. Doszłam, więc do wniosku, że instagramowy plakat to idealne posumowanie roku i czas zabrać się do roboty. Wystarczyło przecież tylko zgrać zdjęcia i chwilę pobawić się w Photoshopie, następnego dnia rano pojechałam do drukarni i już za chwilę z dumą wróciłam do domu z moim nowym dziełem.


Po powrocie wydruk oprawiłam w zwykłą czarną ramę o wymiarze 50x70 cm, ponieważ ramę miałam już w domu całość kosztowała mnie jedynie 28 zł w drukarni. Jak się jednak okazało, nie mamy wiertarki, dlatego tymczasowo plakat bez ramy przykleiłam za pomocą taśmy washi tape.


By stworzyć podobny plakat wcale nie musicie posiadać konta na instagramie wystarczy, że wybierzecie swoje ulubione zdjęcia i chwilę pokombinujecie w programie graficznym. A jeżeli nie macie też zdjęć to jest to dobry pretekst by trochę pobawić się fotografią, wystarczy przecież tylko aparat w telefonie.


Oczywiście jak zawsze zapraszam Was na mój wnętrzarski profil i do uwieczniania swoich małych chwil w 2015, bo bardzo miło wrócić do nich po czasie. 
Maja



26.11.2014


Blogmess?! 
Tak! Nieprzypadkowo pokazuje Wam dzisiaj mój adwentowy kalendarz, to jakby pretekst do tego byście wraz ze mną rozpoczęli grudzień i przygotowania do świąt. Jak wiecie moje blogowanie ostatnio bardzo kuleje, dlatego by wynagrodzić to sobie i Wam rozpoczynam miesięczne wyzwanie i obiecuje pojawiać się znacznie, znacznie częściej. Trzymajcie kciuki i nie martwcie się nie będę zanudzać Was tylko świątecznymi tematami. Chociaż sama w tym roku magię świąt czuje już od października (wtedy właśnie powstał mój kalendarz). No to do dzieła!

Przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia to najbardziej magiczny czas w roku. Pieczenie pierniczków, ubieranie choinki, pakowanie prezentów, a wreszcie wypatrywanie pierwszej Gwiazdki. By oczekiwanie było jeszcze bardziej rodzinne, a cudowny świąteczny klimat trwał przez cały grudzień warto przygotować wcześniej domowy adwentowy kalendarz. Ukryjemy w nim drobiazgi dla bliskich, może być on też świetnym sposobem na włączenie całej rodziny do wspólnych świątecznych zajęć i obowiązków. Taka atrakcja z pewnością ucieszy nie tylko małych domowników, w końcu kto z nas nie chciałby dostawać prezentu codziennie.


Niezbędne materiały:

• Płyta HDF 3 milimetry 100 x 70 cm (do zdobycia w każdym supermarkecie budowlanym, trzeba podać wymiar i poprosić o wycięcie - koszt 10 zł)
• Brystol biały i czerwony 100 x 70 cm 
• Drewniane spinacze x 24
• Torebki na prezenty około 10 cm x 24 
• Gotowe lub wydrukowane 24 numerki (Pobierz 1-13 Pobierz 14-24)
• Ozdoby świąteczne 
• Taśma 
• Klej 



Teraz pozostało zapakować tylko 24 małych prezencików i rozpocząć odliczenie. A Wy czujecie już magię świąt? ;) 
Buziaki, 
Maja




2.10.2014


Hej Kochani! Pewnie zauważyliście, że dość długo mnie tu nie było. Wrzesień okazał się dla mnie pracowitym miesiącem i bardzo, bardzo stęskniłam się za blogowaniem. Może jednak przerwa była potrzebna, bo dziś pisząc tego posta odczuwam znowu euforię jak podczas tworzenia pierwszych wpisów. Dzisiaj chciałam pokazać Wam projekt DIY, który stoi na moim biurku już od jakiegoś czasu - tablicę, dzięki której łatwiej mi ogarniać moje niezorganizowane życie. ;) A więc zaczynamy...

Zdjęcia z wakacji, przepisy, ulubione cytaty czy bilety po niezapomnianym koncercie łatwo gubią się w czeluściach szuflad. Warto jednak pamiętać o nich na co dzień. Dlaczego więc nie przekuć naszych wspomnień i planów w domową dekorację wyeksponowaną na własnoręcznie zrobionej tablicy? Dzięki temu zyskamy nie tylko inspirację do realizacji bieżących zadań, ale również niepowtarzalny detal, który wyróżni nasze wnętrze.


Niezbędne materiały 

 Podobrazie malarskie 
 Pianka lub gąbka tapicerska 
 Materiał
 Zszywacz tapicerski 
 Klej w sprayu 
 Wstążka 
 Nitka i igła 
 Pinezki

A teraz do dzieła!


Podobrazie malarskie spryskujemy klejem i przyklejamy do niego piankę.


Z materiału wycinamy prostokąt powiększony o zakładki do zawinięcia. Za pomocą zszywacza przytwierdzamy materiał do ramy.


Wstążkę przyszywamy tak by łączyła wierzchołki, a następnie środki przyległych krawędzi.


Gdy wstążka jest już przytwierdzona, w miejscach jej przecięcia warto zszyć ją nitką by otrzymać charakterystyczne pikowanie. Następnie miejsca przeszycia zakrywamy dobranym guzikiem lub pinezką.


Pomysł na domowy moodborad znajdziecie też w październikowym numerze "Czas na Wnętrze", więc jeśli wydaje Wam się, że gdzieś już to widzieliście to właśnie tam. Ja podczas każdej wizyty w Empiku dostaje mikrozawału, w końcu pierwszy raz widzę swoje zdjęcia i łapki w gazecie. ;)


Trzymajcie się ciepło
Maja


12.08.2014


Patrzę na zdjęcia wybrane do tego posta i zastanawiam się czy słowa są jeszcze tutaj potrzebne. Może wystarczy popatrzeć tylko na te obrazy i wszystko będzie już jasne. Poczujecie to samo co ja i pokochacie minimalizm. Pozbawione ornamentu i koloru wnętrze to idealny dom dla pięknych, czystych form. Zapraszam Was dzisiaj do ich podziwiania. Enjoy the view! ♥




5.08.2014


Witajcie po długiej przerwie. Przekornie pierwszy post po moich blogowych wakacjach będzie mówił o domowym miejscu pracy. W końcu wypoczęci, zrelaksowani i pełni pomysłów chcemy przystąpić do realizacji naszych codziennych zadań. Aby było to łatwiejsze, zwłaszcza gdy za oknem panuje 30 stopniowy upał, warto zadbać by nasze biurko było miejscem przytulnym i inspirującym. Nie chodzi tutaj o posiadanie macbooka, białego stołu i krzesła Eames (swoją drogą nie wiem czy to koniecznie najlepszy wybór do wielogodzinnej pracy). Wystarczą zwykłe taśmy samoprzylepne, koszyki, pojemniki i inspirujące nas zdjęcia. Cokolwiek dzięki czemu utrzymamy porządek i skupienie.


Kalendarz, lista zadań czy też pocztówka z wakacji. Te rzeczy zawsze dobrze mieć przed sobą. Dlatego też świetnym pomysłem na wykorzystanie ściany przy biurku jest stworzenie osobistego moodbordu. Wystarczy przykleić zdjęcia do ściany, tablicy lub wykorzystać do tego półkę ścienną.


Jednym z ważniejszych aspektów o jakich trzeba pomyśleć przy urządzaniu domowego miejsca pracy jest oświetlenie, oczywiście ważne jest to by przy biurku było jasno. Nie oznacza to jednak, że monitor powinien znajdować się w świetle okna. Idealnym tłem dla komputera będzie po prostu jednolita ściana. Jeśli tak jak ja potrzebujecie mieć wokół siebie dużo materiałów i przyborów, warto zadbać by każda z rzeczy miała swoje miejsce, bo biurkowy chaos to pierwszy krok do demotywacji.  
  
W poszukiwaniu inspiracji do ogarnięcia własnego biura znalazłam parę przedmiotów, które pomogą w organizacji zadań i rzeczy wokół nas.


ORGANIZACJA




A Wy co macie na swoich biurkach?
Pozdrawiam,
Maja 




27.06.2014


Przekornie na okładce tego posta znalazł się stolik LACK z Ikei. Nie martwcie się nie będę polecać Wam jego zakupu. Jest to oczywiście świetne rozwiązanie - prostota pasująca do każdego wnętrza i cena 19 zł przekonują miliony. Ja sama mam aż 4 takie stoliki! :) Dzisiaj jednak chciałam pokazać Wam alternatywę dla tej ikeowej gwiazdy. Wbrew pozorom wybór fajnego stolika nie jest taki łatwy. Pamiętajcie jednak by raczej nie kupować całych meblowych zestawów, stolik to punkt centralny pokoju i warto postawić na coś ciekawszego. Ja wybrałam 15 stolików, które formą i stonowaną kolorystyką wpasują się w każde wnętrze. Mam nadzieję, że coś przypadnie Wam do gustu.

1,2

3,4,5

6,7

8,9,10



14,15


Jestem ciekawa, który numer będzie Waszym faworytem. Dajcie znać w komentarzu! :) 
Pozdrawiam, 
Maja



25.06.2014



Sypialniane tematy pojawiają się u mnie ostatnio bardzo często. Gościliście w mojej sypialni gdy pokazywałam Wam stoliki nocne zrobione ze skrzynek. Wiecie też, że niedługo będę ten pokój urządzać od nowa, a wszystkie zastosowane w nim rozwiązania są tymczasowe. Na początku bardzo denerwował mnie ten przejściowy stan, brak mebli, białe ściany nie mogłam doczekać się już remontu - tapety i zakupu pięknego nowego łóżka. W międzyczasie jednak wszystko się odmieniło i całkiem polubiłam ten industrialny klimat, a brak mebli stał się wręcz atutem. Przyczyniła się do tego nasza nowa pościel z firmy Hug the Stuff, która jest idealnym dopełnieniem pomalowanych na szaro skrzynek i studyjnej lampy. Teraz już nie chce mi się wychodzić z łóżka.


Hug the stuff to nowa polska marka, którą z miłości do dobrego wzornictwa i przytulania założyły dwie młode dziewczyny Paulina i Sylwia. Tworzą one niebanalną pościel, a ich projekty są zupełnie inne od tego, co serwują nam popularne sklepy. Mnie taka inicjatywa bardzo się podoba, bo na polskim rynku pościelowym mało jest dobrego designu.


W ofercie firmy znajduje się kilkanaście wzorów pościeli i poduszek. Ja wybrałam pościel Ahoj z białą kotwicą, która dzięki deskowemu printowi idealnie pasuje do naszych skrzynek. Podobnie jak w całym mieszkaniu, tak i w łóżku królują szarości połączone z czernią i bielą. 


Ponieważ nie lubię typowych pościelowych kompletów zamówiłam też parę poduszek z innych zestawów, a jedną z nich - tą w skrzyneczce dostałam od dziewczyn w prezencie. Inspiruje mnie jeszcze bardziej do kreatywnego działania.


W ofercie Hug'a są też inne ciekawe wzory, znajdzie się coś dla miłośników czekolady lub sielskich klimatów. Koniecznie zajrzyjcie na stronę http://hugthestuff.com/.


Co myślicie o takiej "krejzolskiej" pościeli? Który wzór podoba Wam się najbardziej?
Buziaki, 
Maja