27.03.2014


Gdy wczoraj jechałam do Ikei na prezentację nowych kuchni METOD zaczęłam zastanawiać się jak często w ciągu całego życia zmieniamy meble kuchenne? Jestem pewna, że robimy to nawet rzadziej niż Ikea (a wycofywaną kolekcję FAKTUM pamiętam jeszcze z młodzieńczych czasów ;)). Gdy tylko sobie to uświadomiłam, dotarło do mnie jak ważny jest to projekt. Pod względem estetycznym, bo na wybrane meble będziemy patrzeć przez parę dobrych lat, ale także funkcjonalnym – w końcu pewnie miliony razy otworzymy i zamkniemy każdą z szafek. W dodatku w swojej kuchni przeżyjemy pewnie niejedną imprezę, bo jak wiadomo każda kończy się w właśnie tam. Dlatego też, dzisiaj przy okazji zdjęć z wczorajszego pokazu (przedpremierowo, bo meble dostępne będą w sklepach dopiero od kwietnia) fajnie będzie też pomyśleć o tym jak dobrze zaprojektować kuchnię.


Jeśli chodzi o wygląd nowych systemów kuchennych to mam wrażenie, że wcale tak wiele się nie zmieniło. Więcej dzieje się w środku, niektóre systemy są bardzo ciekawe - elektryczne otwieranie szafek czy ledowe podświetlenie szuflad, dotychczas takie rozwiązania widziałam w meblach z dużo wyższej półki cenowej.


Jak widać dzięki modułom o bardzo zróżnicowanych wielkościach jesteśmy w stanie stworzyć zabudowę pod sam sufit, która nie dość, że ukryje wszystko jak np. rurę od wentylacji to w dodatku pomieści ekspres do kawy. Moim faworytem są białe trójwymiarowe fronty, trudno było dobrze oddać je na zdjęciu mam więc nadzieję, że widzicie o co chodzi;).



Pomimo iż wielkości szafek są bardzo zróżnicowane to musimy brać pod uwagę, że to gotowe bloki, nie da się zaprojektować ich pod wymiar naszej kuchni. Jednak myślę, że z tym systemem będzie to łatwiejsze. Najwęższa dolna szafka to 20 cm to mało i dużo, bo z doświadczenia wiem, że zwykle najbardziej problematyczne są te najmniejsze miejsca.


Przy okazji tego tematu chciałam też zwrócić Waszą uwagę na rozmieszczenie sprzętów kuchennych w odpowiednim układzie funkcjonalnym. Ważne jest żeby lodówka, zlew i kuchenka ustawione były tak by praca w kuchni przebiegała bez utrudnień. Dogodne dla wygodnego użytkowania jest ich ustawienie w  zwanym trójkącie roboczym, który pokazałam Wam na przykładzie mojej kuchni, pomiędzy wierzchołkami trójkąta powinno znajdować się tak zwane miejsce "odstawcze" czyli po prostu pusty blat. Wiadomo, że taki trójkąt w każdym wnętrzu wyglądał będzie inaczej, w pomieszczeniach w których wszystkie sprzęty są na jednej ścianie trójkąt będzie polegał na wygodnym ustawieniu lodówka - zlew - kuchenka.


A teraz kilka ciekawych rozwiązań, które warto zastosować w swojej kuchni. Jednym, z tych które niezmiennie mnie zachwyca są otwarte szafki. Uwielbiam gdy wszystko jest schowane, ale książki kucharskie w kolorowym kubiku to rozwiązanie, które będzie nie tylko wygodne, ale nada też elementu nieoczywistego nowoczesnej zabudowie.


Warto też pomyśleć o przechowywaniu zapasów, do tego oczywiście idealnie nadadzą się szafki typu cargo lub szuflady ukryte za jednym dużym frontem.


Podświetlanie mebli to niezły bajer, muszę przyznać, że oświetlenie ledowe w nowej serii METOD zostało świetnie zaprojektowane.


Zresztą sami zobaczcie tą witrynę.


A jak Wy oceniacie nowe rozwiązania Ikea, czy zachęcają was one do podjęcia trudu remontu swojej dotychczasowej kuchni? Która z ekspozycji najbardziej przypadła Wam do gustu? 


20.03.2014


Bohaterem tego posta jest pusta ściana. W sumie takich u nas pełno, dopiero urządzamy mieszkanie i prawie nie mamy mebli. Ta akurat znajduje się w pokoju, z którego zwykle do Was piszę, czyli mojej pracowni. Problem z pustą ścianą jest taki, że jest pusta, a pod nią wala się masa materiałów do makiet, DIY, próbniki materiałów, linijki i sama nie wiem co jeszcze bo boje się tam zaglądać ;). Drugą kwestią są jeszcze książki, które piętrzą się w drugim pokoju na podłodze. Ilość rzeczy wokół mnie zaczęła mnie już strasznie denerwować, postanowiłam więc zaprojektować zabudowę, która wszystko pomieści i ukryje pustą ścianę. Zadanie okazało się nie być jednak takie proste.



Zwykle zaczynam proces twórczy od wyszukania inspiracji. W tym przypadku nie było problemu, bo od dawna wiedziałam, że chcę mieć wielki regał. Coś w stylu zabudowy z mojej ulubionej kawiarni połączonej z księgarnią – Mito.


Ponieważ regał ma być w mojej pracowni musi spełniać kilka wymagań funkcjonalnych. Przede wszystkim część półek musi być zakryta (nie wszystko dobrze wygląda na wierzchu). Po drugie musi pomieścić wiele różnorodnych rzeczy, książki, albumy, próbniki, gry planszowe i całe mnóstwo materiałów plastycznych.


Kolejną kwestią jest wygląd mojego mebla. Z racji tego, że to pokój, w którym pracuje i czasem spędzam po paręnaście godzin chciałabym żeby nie tylko pomieścił moje przybory, ale także kreatywnie wyglądał i pasował do charakteru mojej pracy. Pomimo iż w większości pomieszczeń postawiliśmy na stonowane barwy tutaj zaszalejemy z kolorem.  


Pierwszym moim pomysłem jest zabudowa z surowej płyty OSB, która będzie świetnie prezentować się z kolorowymi lakierowanymi frontami i śmiesznymi uchwytami z gwiazdką. 


Drugi pomysł to bardziej zdecydowane kolory, tutaj inspiracją są obrazy Mondriana. Takie kolory są faworytem mojego narzeczonego, w dodatku na powieszenie czeka ten obraz z Supermenem, który świetnie pasowałby do tej kolorystyki. 


Jak myślicie, jaki byłby fajny sposób na rozplanowanie tej ściany. Mam wrażenie, że najtrudniej jest projektować dla siebie. Te pomysły to dopiero szkice, wszystko jeszcze może się zmienić. ;) Ważne by było kolorowo i kreatywnie. 


Lubicie regały z książkami? Ja zdecydowanie tak! Więcej inspiracji znajdziecie na stronie http://bookshelfporn.com/.  
Buziaki, 
Maja

17.03.2014


Ostatnio uczestniczyłam w pewnym wydarzeniu, o którym chcę Wam dziś opowiedzieć w trochę wywrotowej formie - odpowiedzi na parę ciekawych pytań;).

Co robią blogerki w sobotę? 
Oczywiście lansują się. Tym razem na pokazie nowej kolekcji Bo Concept w Qbik Lofts w Warszawie.


Co łączy Japonię i Danię?
Nowa kolekcja Bo concept Fusion by nendo ;). Zresztą nie tylko to, całe skandynawskie wzornictwo ma swoje korzenie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Nic dziwnego, Japońska estetyka to prostota i funkcjonalizm czyli dokładnie to za kochamy design z północy.


Czy można zainspirować się kanapką? 
Oczywiście, tak właśnie powstał ten fotel.


Czemu na zegarze są nożyczki a na kanapie nierówne poduszki?
Na pierwszy rzut oka projekty z tej kolekcji mogą się Wam wydać po prostu designerskie, ale każdy z nich ma odzwierciedlenie w kulturze Japonii.  Nożyczki na zegarze to odniesienie do powiedzenia o upływającym czasie, a poduszki na kanapie mają przypominać japońskie ogrody Zen. 


Co to jest Nendo? 
Po japońsku to plastelina. Jest to także światowej sławy grupa projektowa założona przez Oki Sato.


Skąd ja to wszystko wiem?
Pani Chie Piskorska mi powiedziała;). To znaczy nie tylko mnie, częścią spotkania był wykład o kulturze Japonii oraz o inspiracjach z niej płynących w tej kolekcji.


Jak zrobić żurawia z papieru? 
Nie da się. Zapytajcie Finch at home to jej żuraw widnieje na zdjęciu. Mój niestety nie wyszedł. 


Po co odwiedzić BoConcept? 
Muszę przyznać, że salon na Woronicza robi wrażenie, warto odwiedzić go chociażby dlatego by zobaczyć ekspozycję i zainspirować się genialnym duńskim wzornictwem. Ceny niestety nie są jak w Ikei;).


Jeżeli chcecie bliżej poznać markę BoConcept to na Wnętrzarskim pojawił się już jeden post w tym temacie - KLIK

Co Wam kojarzy się z Japońskim wzornictwem? Muszę przyznać, że mam tutaj wiele do nadrobienia ;). 


12.03.2014


Pamiętacie naszą ostatnią wycieczkę do tego mieszkania w Moskwie? Dzisiaj chcę Wam pokazać trochę inną realizację. Odwiedzimy mieszkanie pokazowe w Gdyni zaprojektowane przez Ministerstwo do Spraw we Wnętrzach (swoją drogą świetna nazwa, szkoda, że na taką nie wpadłam przy zakładaniu swojej firmy;)). Nie jestem fanką mieszkań pokazowych, ponieważ coś co z założenia ma podobać się wszystkim i nie ma ducha właściciela nie może być dobre (z drugiej strony dla projektanta to praca marzeń – brak marudnego klienta;)). W wybranym przeze mnie projekcie jest jednak inaczej, wnętrze czeka tylko na spersonalizowanie tworząc piękne i eleganckie tło. Jeśli miałabym scharakteryzować go jednym słowem to byłoby to ”ponadczasowy”.


Co najbardziej podoba mi się w tym projekcie?
  • Niewymuszona elegancja i prostolinijność.
  • Spójność i konsekwencja.
  • Oryginalne i funkcjonalnie zaprojektowane zabudowy. 


Warto zwrócić uwagę na marmurową kolumnę z biokominkiem w centralnej części pokoju. Pomimo zastosowania bardzo szlachetnego materiału nie mamy poczucia przepychu. Co więcej bliskość kanapy daje poczucie przytulności i musi sprawdzać się w zimowe wieczory.


Najbardziej z całego mieszkania podoba mi się wygospodarowanie strefy biurowej w salonie. Biurko wnika jakby w komodę i ażurową bibliotekę po lewej stronie. Pomimo iż zabudowa sięga sufitu ani trochę nie przytłacza, jest wręcz największą ozdobą salonu.


Elegancji prostym matowym meblom dodają srebrne dodatki jak żyrandol nad stołem czy lustro nad komodą przy oknie.


W sypialni zachwyca mnie podest, który przechodzi w toaletkę. Zauważcie, że to ten sam kolor drewna z którego jest podłoga w poprzednim pomieszczeniu. To właśnie takie wybory sprawiają, że nasze mieszkanie staje się całością. W dodatku na głównej ścianie w pokoju zmieściła się też całkiem pojemna szafa!


Łazienka to chyba najbardziej minimalistyczne z pomieszczeń, o dziwo nie ma w nim nawet płytek! Jest za to kolejny obraz, który robi chyba cały efekt tego wnętrza.


Wielkie lustro znacznie powiększa ciasny korytarz, a wraz z postanowioną przy nim konsolką wygląda bardzo elegancko. Wydaje mi się, że jest tam też siedzisko w zabudowie, ale nie znalazłam zdjęcia tej strony przedpokoju.


Mam wrażenie, że trzeci pokój nie miał przypisanego zadania, ale tapeta i kolory pozwalają na aranżację pokoju dziecka czy też całkiem eleganckiego gabinetu.


Starałam się znaleźć rzut tego mieszkania na stronie dewelopera. Jak się okazało jest już sprzedane, mam nadzieję, że nowym właścicielom dobrze się tam mieszka.

A Wam jak się podoba? 

Źródło zdjęć: 1, 2

09.03.2014


Ten tydzień na Wnętrzarskim upłynął pod znakiem czasu. Po poście o PRLu zakończymy go fotorelacją z targu staroci. Z całą moją miłością do minimalizmu i nowoczesnych wnętrz, mam niesamowity pociąg do starych bibelotów. Nie zbieram ich, ale uwielbiam oglądać stare zastawy, meble i tym podobne. Dlatego też najlepszym pomysłem na spędzenie słonecznej niedzieli było pojechanie na bazarek na Kole w Warszawie. Dodatkową motywacją był nowo nabyty, upragniony obiektyw, który domagał się przetestowania (i nie chciał odpuścić). ;)


To co najbardziej mnie interesowało to stare meble. Szukałam stylizowanego krzesła do toaletki, które później mogłabym przerobić.



Te poroża powinny zachwycić każdego odważnego fana stylu skandynawskiego. Uważam, że są super chociaż rozumiem ze nie każdemu mogą przypaść do gustu. 


Oczywiście są też miliony drobiazgów...


Przy okazji, Pan który sprzedawał lampę po prawej miał tez niesamowite, industrialne lampy studyjne - klik.


Dla koneserów rozrywek dla dorosłych też się coś znajdzie. Chociaż zdjęcia z lwem to już chyba zakładka hard dla osób o mocnych nerwach ;).


Jedno stoisko w szczególności mnie urzekło. Były na nim stare zdjęcia reklamowe w większości wycięte z gazet. Świetny pomysł na dekorację w domu. Dla mnie - jest to pozycja obowiązkowa przy następnej wyprawie.


"Miła Pani zobaczy jaki piękny naszyjnik, i pierścionek o taki mam. Myśli Pani pewnie, że drogo - ale gdzie tam. Ja to wyceniam na 35, ale dla Pani od razu za 25. A to brąz jest, pokryty bardzo cieniusieńką warstwa złota." 
Yh, i jak tu się oprzeć zwłaszcza ze Pan taki elegancki? No ale jakoś się udało i odeszłam z poczuciem, że minęła mnie naprawdę dobra okazja. ;) 



Na koniec stanowisko, które odwiedziliśmy jako ostatnie - powojenne zdjęcia Warszawy. Dopiero patrząc na te kadry uświadamiamy sobie jak szybko wszystko się zmienia.

Od przyszłego tygodnia wracamy do nowoczesności. 
Trzymajcie się, 
Maja